Poradnik pozytywnego myślenia

20130723_213702

20130723_213758

Dziś zakończone czytanie i dziś post. Książka dobra nie tylko dla pesymistów 🙂

Choć nie była to dla mnie powieść, z rodzaju tych, których „nie można odłożyć, bo tak wciągają”, to wywarła na mnie duże wrażenie. Oryginalna historia, w której biorą udział różnobarwne postaci. Mimo, iż zakończenie jest dość przewidywalne, to powieść nie nudzi, nie wkurza, a wręcz przeciwnie – pomaga się odprężyć, zabawia, odpowiadając na zadawane sobie podczas całego czytania, pytania na końcu. Przez cały czas podtrzymuje zainteresowanie z taką… lekkością 🙂 Jest więc i humor, ale jest też element dramatu. Pat przechodzi załamanie nerwowe. Jego zachowanie może zarówno wzruszyć, jak i wywołać współczucie. Główny bohater nie poddaje się – „ćwiczy bycie miłym” i choćby nie wiem co, wierzy, że „jego film” będzie miał szczęśliwe zakończenie.

Pokręcona relacja Pata i Tiffany, uwarunkowany wygraną meczu humor ojca Pata, obsesja Pata na punkcie jego byłej żony i cotygodniowe wizyty u terapeuty. Dziecinna naiwność Pata w to, że tak łatwo jest po prostu być miłym, by wszystko w życiu układało się po twojej myśli. Do tego brawa dla autora za szczegółowe opisy meczów i znajomość hinduskich gier i zabaw 🙂

Jestem na TAK !

 

 

Reklamy

Colleen Houck – Klątwa Tygrysa

20130708_13152520130708_131404

20130708_13144220130708_131416

20130708_131501

20130708_131621

Czytelnik, który poznał już sagę „Zmierzch„, będzie „Klątwę Tygrysa” porównywał właśnie do niej. Colleen Houck podejmuje jednak wyzwanie zaistnienia na rynku obok, lub ponad, opowieściami i wampirach i wilkołakach. Wydane dotąd części już teraz cieszą się ogromną popularnością, mimo, iż nie doczekały się jeszcze ekranizacji. Na uwagę zasługuje tu fakt, iż autorka pierwszą część „Klątwy Tygrysa” wydała na własną rękę, ponieważ żadnego wydawnictwo nie zgadzało się na publikację. A później nadszedł sukces 🙂

W pierwszej części poznajemy Kelsey Hayes, nastolatkę, która szukając wakacyjnej pracy, trafia do cyrku i zaczyna opiekować się pięknym białym tygrysemDhirenem. Nawiązuje się między nimi niezwykła nić przyjaźni, Kelsey jako jedna z nielicznych nie boi się zwierzęcia. Pewnego dnia w cyrku pojawia się bogaty Hindus, który chce wykupić tygrysa i przewieźć go do Indii. Proponuje dziewczynie sowite wynagrodzenie za to, by mu towarzyszyła i opiekowała się tygrysem podczas podróży. W ten sposób Kelsey rusza w długą podróż, która bardzo odmieni jej życie, okazuje się bowiem, iż Ren (nazywany tak w skrócie tygrys), jest zaklętym w tygrysa hinduskim księciem!

Można się domyślać, co będzie dalej – zwykła nastolatka zakochuje się w Renie, a on – jej wymarzony książę – odwzajemnia jej uczucia. By być ze sobą i w pełni cieszyć się swoją miłością, będą musieli najpierw zdjąć klątwę z Dhirena i drugiego tygrysa 0 jego brata, Kishana, i stawić czoła wielu niebezpieczeństwom.

Autorka dobrze przygotowała się do pisania powieści, której akcja ma rozgrywać się głównie w Indiach, i zawierać również wątek związany z religią. Wyprawa, podczas której Kelsey i Ren próbują znaleźć sposób na zdjęcie klątwy, obfituje w szczegółowe opisy postaci czy symboli z mitologii hinduskiej. Houck pisze bardzo dokładnie, nie gubi się w treści i stwarza na prawdę wiarygodny szkic wydarzeń. Przyjemnie czyta się również niezwykle malownicze opisy krajobrazów Indii.

Poza głównym wątkiem – nastolatka zakochana w kimś, kto nie do końca jest człowiekiem – można znaleźć jeszcze kilka innych podobieństw, które łączą „Klątwę Tygrysa” z sagą „Zmierzch”. Bardzo rzuca się w oczy sposób, w jaki Bella i Kelsey mówią o swoich ukochanych: „wyglądał jak młody bóg…”. Jeśli jednakże miałabym odpowiedzieć na pytanie, która powieść była dla mnie bardziej wciągająca odpowiedziałabym, że…”Zmierch”.

 

 

 

 

Zaćmienie

Żaćmienie

Po najnudniejszej części Sagi przyszedł czas na ‘Zaćmienie, czyli tą, która jest najciekawsza, w której najwięcej się dzieje i, która najbardziej mnie wciągnęła.

Oświadczyny Edwarda, zagrożenie ze strony nowonarodzonych i mściwej Victorii, rozdarcie Belli między Edwardem a Jacobem… Dziewczyna zaczyna powoli postrzegać Jacoba jako…partnera, nie jako przyjaciela. Musi wybierać między rozsądkiem (Jacob), a głosem serca (Edward). Jacob bardzo skutecznie próbuje ją przekonać, że będzie dla niej „bezpieczniejszą opcją”. Trochę dziwne, że tak się „upiera”, przecież nie wpoił sobie Belli i dobrze o tym wie. Nie jest więc ona jego przeznaczeniem. Ich pocałunek jest bardzo namiętny. Nagle okazuje się, że miłość Belli i Edwarda nie jest taka idealna… Bella bowiem, utrzymując, że kocha Edwarda, wyznaje swoje uczucia również Jacobowi, które odbiegają znacznie od przyjaźni… Edward jednak, jako „ideał i młody bóg”, zdaje się nawet nie gniewać na dziewczynę. Po pocałunku Belli z Jacobem mówi, że „to nie jej wina”. Mimo, iż sytuacja trochę się komplikuje – mamy happy end. Czy ten bieg wydarzeń nie staje się jednak zbyt paradoksalny? W tle Victoria pragnąca zemsty. Edward i Jacob łączą siły, by ratować ukochaną.

Sagę „Zmierzch” istotnie przyjemnie się czyta i pewnie powtarzam to przy każdym poście jej dotyczącym. Jednakże po kilku/kilkunastu/kilkudziesięciu (!) stronach czytania przeróżnych romantycznych zwrotów Edwarda, można się już chyba trochę zmęczyć

Śpij, skarbie. Niech ci się przyśni coś miłego. I nie przejmuj się – tylko ty obudziłaś moje serce. Już zawsze będzie należeć tylko do ciebie. Śpij, moja jedyna miłości.