Życie Pi

20130708_144533

20130708_144557

20130708_144750

20130708_144854

To nie jest taka zwykła przygodowa historia… To psychologiczny portret nastolatka, który musi poradzić sobie w nowym, nieznanym i dość niecodziennym środowisku.

Po zbyt długim wstępie, w którym Pi Patel opowiada głównie historię swojego imienia, dowiadujemy się, że bohater płynie wraz z rodziną z Indii do Kanady, by tam szukać lepszego życia. Statek jednak tonie, a wszyscy jego pasażerowie, poza Pi, giną. Chłopak zostaje na łodzi wraz z tygrysem (nazwany przez pomyłkę Richard Parker), zebrą, hieną i orangutanem. Skazany na własną łaskę, musi zebrać w sobie wystarczająco dużo sił i woli, by przetrwać na oceanie. Po jakimś czasie ekosystem stworzony na łodzi składa się już tylko z Pi i tygrysa. Miesiące mijają, a chłopak zdaje sobie sprawę z tego, że trzyma go przy życiu myśl, że musi zapewnić pożywienie tygrysowi – dzięki temu zwierzę nie dobierze się do niego.

Fascynujące opisy wielorybów pływających wokół szalupy Pi, narastający strach wobec czających się rekinów i tygrysa, który pilnuje swojego miejsca na łodzi, i wzruszające opisy walki chłopaka o życie, w obliczu głodu i wycieńczenia. Rozmowa głównego bohatera po latach z dziennikarzem, czyniąca powieść jeszcze bardziej realistyczną. Zwroty wydarzeń, po których nie wiadomo, jakiego zakończenia można się spodziewać. Bardzo dobra, budząca współczuje historia, która mogła przecież wydarzyć się naprawdę.

Reklamy